Blisko 2 tygodnie temu miałem przyjemność przeprowadzenia z sesji z Beatą Maj. Beata w przeszłości już gościła na moim blogu. Tym razem sesja odbyła się we współpracy z Kingą Kolasińską odpowiedzialną za wizaż, za pomoc w asyście dziękuję Marcinowi Hamik. Ten kto mnie zna wie że nie lubię studyjnej fotografii, zawsze preferowałem plenery. Obecna pora roku zmusza jednak do poszukiwania cieplejszych przestrzeni. Sesja więc odbyła się w bardzo klimatycznej restauracji Black Club w Tychach. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować właścicielom za udostępnienie lokalu na czas sesji i wzorowej współpracy.
Powróciłem przy tej okazji do oświetlenia błyskowego. Mimo że miałem pożyczone dwie lampy 300W z całym osprzętem od Michała Oziembały (dzięki Michał). To używałem tylko jednego źródła światła w połączeniu z softboxem. Lubię grę świateł oraz cieni i z tego się raczej nie wyleczę. Jak wyszło oceńcie sami, zapraszam do zdjęć.







by Andrzej Olender
show hide 4 comments
Andrzej Olender - Wszystkim się podoba te pierwsze, chyba się się przerzucę na glamour :)
Tomek - ewidentnie pierwsze zdjecie ;]
aneta - piekne
prosens - pierwsze najlepsze :)